Leśnictwa Leśnictwa

Stara Brda

Janusz Zieliński
602 400 523

Stara Brda Pilska 4A
77-220 Koczała

Od 1.01.1987 roku leśniczym jest mgr inż. Janusz Zieliński a obecnym podleśniczym inż. Wojciech Krauze / na zdjęciu/.

 

Powojenna historia leśnictwa Stara Brda to czasy wielu transformacji, zarówno terytorialnych jeżeli chodzi o granicę leśnictwa jak i podziałów administracyjnych. Dzieje te zawarł w swojej powieści „Wiatrołomy" pisarz Eugeniusz Paukszta, którego w latach 1958-61 gościł w leśniczówce pierwszy powojenny leśniczy leśnictwa Stara Brda pan Albin Górczyński. On też był pierwowzorem głównego bohatera tej powieści, Pawła Kondrackiego. I mimo, że jak każda powieść zawiera sporo fikcji literackiej, to posiada opisy wielu autentycznych osób, miejsc i zdarzeń, łatwych jeszcze dziś do identyfikacji. Na pamiątkę pobytu w tych stronach, w 2008 roku została odsłonięta przez syna pisarza, Dominika Pauksztę, tablica pamiątkowa. Znajduje się ona na ścianie dawnej leśniczówki, w której autor mieszkał. Obecnie jest tu gospodarstwo agroturystyczne państwa Łęgowskich.

 

  

Dzisiejsza powierzchnia leśnictwa wynosząca 1753,84 ha. obejmuje w 2/3 drzewostany na gruntach porolnych. Są to bory sosnowe, głównie na siedlisku Bśw i BMśw. Żyźniejsze siedliska stanowią niewielką część leśnictwa i skupione są wzdłuż rzeki Brdy, która dzieli leśnictwo na dwie części. Tam też, w oddz. 89 i 90, występuje największa w nadleśnictwie grupa pomników przyrody dębu szypułkowego.

 

  

 

Zlokalizowana tu jest też jedna z ostoi bioróżnorodności.

 

  

Teren leśnictwa jest pofalowany tworząc miejscami wąwozy o dość stromych skarpach. Malownicze z wyglądu, utrudniają zwykłą codzienną pracę szczególnie w czasie roztopów. Tworzą jednak swoiste mikroklimaty pozwalające na wprowadzanie miejscami gatunków liściastych i dające warunki do bezpiecznego bytowania zwierzyny.

Ze względu na duży udział w powierzchni leśnictwa gruntów porolnych rokrocznie musimy likwidować szkody w drzewostanach spowodowane przez wiatry, owady i grzyby . Rozmiar pozyskania z tzw. użytków przygodnych stanowi w niektórych latach nawet 1000-1200 m3.

 

  

  

Pustowo

Marek Stanke
602 400 504

Szyszka 2
77-220 Koczała

W leśnictwie Pustowo funkcję leśniczego od 1 stycznia 1994 roku pełni leśniczy Marek Stanke. Obecny leśniczy jest drugim mieszkańcem tej osady po byłym leśniczym Władysławie Dudzie, urzędującym tu w latach 1947-1981, a mieszkającym do końca 1993 roku.

 

W 2014 roku w prowadzeniu leśnictwa pomagał podleśniczy Grzegorz Babula.

 

 

Leśniczówka leśnictwa Pustowo w czasach międzywojennych pełniła funkcję niemieckiej leśniczówki.

 

Zamieszkiwał ją niemiecki leśniczy Otto Wolffram z rodziną (żoną Anneliese, matką Christel i dziećmi) rok 1935.

 

Martha i Manfred Wolffram. Rok 1936.

 

Te same dzieci, po latach, powracają do domu w którym się wychowywały. Na zdjęciu z obecnym leśniczym Markiem Stanke. Rok 2013.

 

Leśniczówka w okresie przedwojennym.

 

Leśniczówka Pustowo w 2015r.

 

Aktualnie leśnictwo Pustowo zajmuje powierzchnię 1620,61 ha. Głównie są to siedliska borowe (BŚW, BMŚW, BW), ale także na powierzchni 6,70 ha siedliska lasowe (LMŚW, LMW).

Obszar leśnictwa dzieli rzeka Brda.

 

Rzeka Brda w okresie letnim jest intensywnie wykorzystywana przez kajakarzy.

 

Rzeka Brda zimą.

 

W leśnictwie Pustowo znajduje się również jezioro Zalane, które od lat odwiedzają Ci sami letnicy, rozkoszując się pięknem otaczającej przyrody.

 

Jezioro Zalane.

 

Pasją leśniczego Marka Stanke jest myślistwo, które dla niego zaczęło się w 1983 roku, kiedy wstąpił do Koła Łowieckiego „Darz Bór" w Człuchowie. Leśniczy obecnie realizuje swoje zamiłowanie w Kole Łowieckim „Oszczep" w Szczecinku.

 

 

Leśniczy z synem i upolowanym odyńcem (131 kg, oręż 22 cm).

 

 

 

 

 

 

Kamionka

Henryk Kulas
602 400 505

Kałka 1
77-220 Koczała

Od lewej Leśniczy Henryk Kulas z nieodłącznym podleśniczym Andrzejem Chodaniem.

 

 

Nadleśnictwo Niedźwiady – ojciec Jan Kulas trzeci od prawej,  jak syn, zawsze pogodny.

 

    

Leśniczy (z lewej) z podleśniczym (po środku) znają się od zawsze. Razem w piaskownicy jeździli ciągnikami, razem próbowali jak smakują papierosy, wspólnie ganiali po okolicznych lasach.

Pan Henryk zapytany o wspomnienia z dzieciństwa opowiada jak z Andrzejem znaleźli pod świerkiem w 145 oddz. karabin maszynowy MG-34.

Nie mogli sobie poradzić, żeby zdobycz przetransportować bliżej domu, więc z pomocą przyszła młodzieńcza fantazja żeby wykorzystać do ciągnięcia psa Bobika.

Chłopcy trochę się bali o życie ulubieńca, ale ostatecznie karabin uwiązany za lufę i umocowany do obroży został zawleczony do domu. Na szczęście przygoda zakończyła się dla wszystkich szczęśliwie…

  

 

Po skończonej podstawówce młode chłopaki razem wybrali się do szkoły leśnej w Warcinie. Henryk o głowę wyższy wylądował w ostatniej ławce razem z Romanem Ramionem – obecnym burmistrzem Miastka. Andrzej, wyraźnie niższy, trafił bliżej nauczycieli.

Po szkole razem rozpoczęli prace w Nadleśnictwie Niedźwiady u Nadleśniczego Kaczmarka, oboje trafili do biura.

Po roku ich drogi się rozeszły – Henryk trafił do Leśnictwa Rudniki. Później był technologiem i kierował 12-sto osobową grupą ścinkowo-zrywkową. Wreszcie został leśniczym w Leśnictwa Załęzie, gdzie dodatkowo prowadził szkółkę, nie mając żadnego podleśniczego. Po wizycie inspektora z zarządu dostał aż trzech podleśniczych

Później była restrukturyzacja. Szkółka stała się osobnym gospodarstwem i pojawiło się leśnictwo Kamionka, gdzie Henryk Kulas do dzisiaj pełni rolę leśniczego.

  

 

Andrzej Chodań– jako podleśniczy, pracował w Pustowie i innych leśnictwach. Związany ze swoim gospodarstwem w Załęziu nie przyjął propozycji leśniczowania (co wówczas wiązało się z przeprowadzką). Został ostatecznie podleśniczym w Kamionce, gdzie doskonale uzupełniają się z kolegą leśniczym.

  

 

Rzeka Kamionka daje nie tylko nazwę leśnictwu. Podkreśla jego charakter jako terenu urozmaiconego wąskimi i długimi łąkami oraz tu i ówdzie rozsianymi żyźniejszymi buczynami.

    

Żołna

Janusz Dorawa
602 400 506

Żołna 1
77-320 Przechlewo

 

TROCHĘ HISTORII

 

Żołna to typowa osada leśna założona w lasach nad Rzeką Brdą. W dokumencie wystawionym w 1750r. przez Starostę Człuchowskiego Księcia Michała Radziwiłła występuje „Knieja Żołna". Do 1901 r. istniał tu majątek ziemski przejęty przez Lasy Państwowe.

W 1804 roku powstało tu leśnictwo przekształcone w 1860 r. w Nadleśnictwo Żołna, które funkcjonowało do 1928r.

W latach 1844-1853 zmeliorowano pobliskie Jezioro Puczkowskie (ślady po wykopach widoczne do dzisiaj) i w rezultacie tych działań powstał wielki obszar bagienny. Na jego obrzeżu znaleziono prawdziwy „skarb leśny" – biały piasek kwarcowy.

Złoża piasku, nieograniczone zasoby drewna na opał i wypalania popiołu oraz dostęp do bieżącej czystej wody Rzeki Brdy przyczyniły się do założenia w Żołnie huty szkła. Funkcjonowała ona w latach 1860 – 1884.

W 1982 roku w miejscu obszaru bagiennego utworzono Rezerwat „Bagnisko Niedźwiady" o powierzchni 47,76 ha. Objęto ochroną bory bagienne z występującymi torfowiskami oraz rzadkimi roślinami takimi jak: bagno zwyczajne, żurawina, borówka bagienna, wełnianka, trzęślica. Główny element rezerwatu stanowią niewielkie sosny w wieku nawet 200 lat.

 

MOJE ROZTERKI I ZAUROCZENIA

 

Wiosną 1994 roku otrzymałem propozycję objęcia Leśnictwa Żołna i wówczas długo wahałem się z podjęciem decyzji.

W tym czasie leśniczówka od 4 lat była opuszczona, w bardzo złym stanie. Ogród zarośnięty i zdziczały, na dodatek w prasie ukazał się artykuł jakoby Żołna to koniec świata, że ptaki tu zawracają i aby dostać się do Przechlewa trzeba jechać 3 dni.

 

 

Wybór miejsca wiązał się również z rezygnacją z pracy w Człuchowie mojej żony.

Byłem jednak tak pod urokiem tego pięknego miejsca wśród lasu i łąk oraz pobliskim sąsiedztwie Rzeki Brdy oraz Jeziora Lipczyno Wielkie i Małe i Płociowe.

Podjęliśmy wspólnie życiową decyzję. Chociaż bywało, że przez trzy dni dzieci nie szły do szkoły, bo nie można było doczekać się odśnieżenia dróg, to nigdy jej nie żałowaliśmy.

W moim przypadku zauroczenie okazało się silniejsze od rozterki.

 

  

 

O LEŚNICTWIE I GOSPODARCE

 

Mówiąc o pracy nie sposób zapomnieć o mieszkańcach Żołny – typowej osady leśnej. Mam to szczęście, że od początku mogę pracować z robotnikami, którzy tu mieszkają. To ich dziadkowie i ojcowie tworzyli historię tego nadleśnictwa i mieli bardzo duży wkład w jego sukcesy. To stąd wywodzą się takie nazwiska jak Ruc, Moga, Melchert, Zimmerling, Fryda, Czarnowski.

Nie ma chyba w racy leśnika nic lepszego jak taka ciągłość pokoleniowa oraz to, że wspólnie obserwujemy las od posadzenia, czyszczenia do trzebieży.

Do tej pory prace odnowieniowe wykonuje się całymi rodzinami, tak jak bywało tu od zawsze – dzieci, żony i rodzice wspólnie pracowali przy sadzeniu, pielęgnacji a często przy pozyskaniu drewna czy żywicy.

 

  

 

Solidność i fachowość prowadzonych tu prac potwierdzała się wielokrotnie, również na zawodach drwali, gdzie nasz pilarz zawsze zajmował czołowe miejsca.

 

Obecna powierzchnia leśnictwa to 1666 ha głównie siedlisk boru świeżego i bagiennego z sosną. Mamy tu pofalowany teren, dużo torfowisk, dobrze zachowanych zbiorowisk naturalnych. Prawie cały obszar leśnictwa należy do Natury 2000.

 

  

 

TURYSTYKA

 

Ze względu na przepływającą Rzekę Brdę oraz jeziora corocznie przyjeżdża tu tysiące turystów. Oprócz spływów i okazjonalnych biwakowiczów odwiedzają nas starzy bywalcy, którzy od 40 lat spędzają urlopy nad Jeziorem Lipczyno. Z wieloma z nich zawiązały się przyjaźnie, z ludźmi którzy zauroczeni naszym zakątkiem wracają tu corocznie.

 

  

 

Zagospodarowanie turystyczne wymaga też poświęcenia dużo czasu. Nie dość, że trzeba prowadzić nadzór nad miejscami biwakowania, dbać o infrastrukturę, wiaty, ławki, stoły i zabezpieczenie ppoż to jeszcze większość ludzi trzeba obsłużyć w weekend.

 

MOJE HOBBY

 

Z uwagi na jeziora pełne ryb oraz bory pełne zwierza, nie trudno o hobby, ale wszystko to umiarkowanym zapałem i szacunkiem do natury.

Próbowałem ze stawem rybnym, ale kiedy ryby już dorosły musiałem uznać wyższość równie dobrego amatora ryb jakim jest wydra, która spożytkowała na swoje potrzeby wszystkie moje karpie i karasie!

Dzisiaj dwa przydomowe stawy zajmują sobie bobry i nawet miło jest, kiedy z gośćmi siedzimy na ławce i obserwujemy, jak te przecież płochliwe zwierzaki, baraszkują opodal. Doszło nawet do tego, że pływały razem z moim psem wyżłem.

 

  

 

Pamiętam słowa swojego szefa, który na moje skargi o bobrzych szkodach powiedział: „jeśli nie można z czymś skutecznie walczyć to należy to pokochać".

Trzeba mieć jednak sporo cierpliwości, żeby bezradnie przyglądać się jak bobry poruszając się rowami melioracyjnymi wycinają brzozy przy drodze powiatowej, posilają się w przydomowych ogródkach, potrafią nawet kraść złożone w stosy drewno blisko jeziora czy rzeki.

 

  

 

Co do myślistwa to też nie obyło się bez ustępstw. Swoisty azyl wokół leśniczówki mają sarny. 15 lat temu turyści przynieśli malutką sarenkę. Dostała imię Trusia i przez rok wychowywaliśmy ją na podwórku. Wypuszczona do lasu odwdzięczyła się pozostając ozdobą leśniczówki – swoimi pierwszymi koźlakami przyszła pochwalić się na podwórko. Nawet po 10-ciu latach potrafiła przyjść pod same schody i dać się pogłaskać. Oczywiście prowadziła pod bramę swoje potomstwo i „znajomych", bywało że dokarmialiśmy 14 sztuk.

 

 
 

Dzisiaj Trusi już nie ma i innych saren znacznie mniej, choć przy leśniczówce nigdy nikt nie strzela. Od kilku lat pojawiły się wilki i to one robią duże spustoszenie. Sam będąc na polowaniu, kilkukrotnie spotkałem się „oko w oko" z wilkiem – wypadało tylko życzyć mu udanych łowów bo przecież on żeby przeżyć musi coś upolować, dla mnie to tylko hobby i przygoda.

I takie jest to moje hobby, choć nie ukrywam, że sukcesy zbierackie, wędkarskie jak i myśliwskie też mam.

 

    

 

PUENTA

 

Czy „ptaki tu zawracają"? Być może, ale chyba tylko dlatego, że dalej nie ma nic piękniejszego. Chciałbym mieć tą możliwość tak jak one zawsze tu wracać, choć dla niektórych to może „Kraniec Świata".

 

 

 

Link do galerii zdjęć zrobionych w Leśnictwie Żołna:

  

 


 

Nowa Brda

Waldemar Jeżewski
602 400 507

Nowa Brda 11
77-320 Przechlewo

Leśniczy Waldemar Jeżewski przy "Dębie Papieskim" w Nowej Brdzie.

 

Charakter leśnictwu Nowa Brda nadaje okalająca je od południa rzeka Brda, przecinająca wpół rzeka Modra oraz rozrzucone po całym terenie jeziora. Przeważają tu bory sosnowe, jednak liczne łąki i pastwiska przełamują krajobraz oraz wzbogacają ekosystem.

 

Miejsce biwakowania nad Jeziorem Płociowym.

 

Nurogęsi i kaczki krzyżówki na Jeziorze Kruczym.

 

W leśnictwie Nowa Brda licznie występują płaty borów bagiennych, które w głównej mierze przyczyniły się do wprowadzenia na całym obszarze leśnictwa formy ochrony przyrody Natura 2000.

 

Inną formą ochrony jest rezerwat „Bagnisko Niedźwiady", w którym zostało zachowane torfowisko wysokie z rzadkimi roślinami reliktowymi i sosnami w wieku ok. 200 lat.

Rezerwat jest zbiornikiem retencyjnym porośniętym borem sosnowym, który w naturalnym cyklu odnawia się i zamiera.

 

Ze względów historycznych, ważnym dla nadleśnictwa obiektem chronionym jest położony w miejscowości Niedźwiady pomnik ochrony przyrody, który w okresie międzywojennym stanowił nazwę nadleśnictwa – „Niedźwiedzi Dąb".

 

 

Pomnik przyrody - "Niedźwiedzi Dąb".

 

Oprócz przyrody ożywionej w leśnictwie Nowa Brda chronione są też elementy dawnej kultury – stanowiska dokumentacyjne w postaci kurhanów.

 

Kurhany w leśnictwie Nowa Brda

 

Różnorodność przyrodnicza sprzyja występowaniu licznych gatunków roślin i zwierząt chronionych, na co dowodem są dobrze czujące się tu raki szlachetne:

 

 

Mając na uwadze rozwiniętą ochronę przyrody, prowadzona jest gospodarka leśna przy udziale pracowników zakładów usług. Długoletnia współpraca z miejscowymi pracownikami firmy „Jodła" owocuje dobrą atmosferą i zaufaniem podczas wykonywania codziennych zadań.

 

Odnowienie zrębu - sadzenie sosny "pod kosztur".

 

Poszukiwania gąsienic brudnicy mniszki w koronie ściętego drzewa.

 

Przygotowanie choinek w leśnictwie Nowa Brda na Święta Bożego Narodzenia.

 

Nowa Brda – mała miejscowość, która nadała nazwę leśnictwu, w dawnych czasach była rozwiniętą osadą. Przepływająca Brda, umożliwiła budowę zbiornika wodnego w celu wykorzystania energii wodnej. Powstała tu papiernia, tartak i młyn, a transport wyprodukowanych dóbr umożliwiała rozwijająca się w późniejszym czasie kolej.

 

Z historią Nowej Brdy można zapoznać się klikając powyższe zdjęcie tablicy.

 

Najnowszą historię Nowej Brdy buduje kilkanaście lat temu postawiony obelisk upamiętniający spływy kajakowe Papieża Jana Pawła II.

 

Nadleśniczy, wraz z leśniczymi, składa kwiaty na obelisku (2006 r.).

 

Znaczenie historyczne ma również to, że wychowywała się tu śp. Maria Kaczyńska – żona Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, która była córką leśniczego leśnictwa Nowa Brda, Czesława Mackiewicza.

 

Klikając na zdjęcie można zapoznać się z artykułem "Pierwsza Dama z Nowej Brdy" zamieszczonego 16 kwietnia 2010 r. w Dzienniku człuchowskim.

 

Pasją leśniczego, oprócz prowadzenia leśnictwa, jest łowiectwo, hodowla gołębi i wędkarstwo.

 

Złotomedalowy okoń 2,31 kg złowiony w 2011 r.

 

Łabedzie Bagno

Leszek Wasilonek
602 400 508

Bielsko 75
77-220 Koczała

 

Leśniczy Leszek Wasilonek

 

Lasy, skąd one się wzięły, dręczyło mnie to od dziecka. Z roku na rok dorastałem, mama z tatą zawsze mówili: ,,jak dorośniesz zostaniesz mężczyzną, a mężczyzna powinien spłodzić syna, postawić dom i zasadzić drzewo, czego nie dotkniesz i nie posmakujesz tego nie zrozumiesz. Gdy nie posadzisz, wypielęgnujesz i nie ochronisz to nic z tego nie wyrośnie." Nigdy nie zapomnę tych słów.

 

I tak zaczęło się moje życie. Najpierw dziecięce, później burzliwe młodzieńcze, a teraz stabilne i przemyślane. Domu nie wybudowałem, mieszkam w leśniczówce ale może jeszcze się uda. Dzieci są i to trójka. Drzew posadzonych już nie wiem ile. Każda praca jest piękna, jeżeli wykonujesz ją z pasją i zaangażowaniem. W życiu są wybory, mój padł na leśnictwo. Po szkole zrozumiałem jaki to ogrom pracy. Wszystko zaczyna się wiosną: sadzenie, odnowienia, pielęgnacja, później ochrona tego co się zrobiło.

 

 

Szkodniki owadzie, zwierzyna, wszystko to trzeba ogarnąć. Nieoceniona jest praca ZUL, który wspiera moje wysiłki na rzecz ochrony, hodowli i pozyskania.

 

 

W leśnictwie znajduje się rezerwat przyrody Przytoń, po którym wije się cicho rzeka Brda, do której wpada rzeka Modra.

 

 

Gości tutaj mnóstwo turystów, zwłaszcza kajakarzy, chwalą oni sobie piękno przyrody, czystą rzekę i inne atrakcje przyrodnicze spotkane po drodze. Leśnictwo Łabędzie Bagno posiada dużo

odnowionych mostów, utwardzonych dróg i ładnych zadbanych łąk.

 

 

Wspominam wspaniałego człowieka, który był moim nauczycielem śp. leśniczego Romana Wróblewskiego, byłby zaskoczony zmianami jakie zaszły w lasach.

 

Śp. Roman Wróblewski - leśniczy leśnictwa Bielsko w latach 1966 - 1992.

 

Komputery, rejestratory a przede wszystkim specjalistyczny sprzęt do pozyskania i zrywki drewna. Każda pora roku zaskakuje: wiosna burzami, wiatrami, śpiewem ptaków. Budzi się wszystko z zimowego snu. Lato i jesień: ile tu zbieraczy jagód, grzybów, borówek i żurawin, a wszystko to lokalna społeczność, która jest zżyta z lasem tak jak Ja.

 

Lasy Łabędziego Bagna okalają wieś Bielsko. Jesiennymi wieczorami zewsząd słychać ryk jeleni, a w przyszłości może uda się usłyszeć wycie wilka. Zima, cisza, czapy śniegu okrywają las, rzeka płynie czeka znów aby przyjąć gości na łonie natury. Z każdym porankiem, gdy mgła jeszcze lub ostry mróz, wyjeżdżam do lasu, ogarnia mnie spokój i cisza.

 

 

Wtedy widzę piękno upraw, młodników, drzewostanów, raz to opiętych  pajęczą siecią, innym razem przykrytych śniegiem i wiem, że ta praca ma sens. Cudowna, pracowita żona dbająca o osadę leśnictwa i super potrawy, kochane dzieci i wnuki. Minęło już 35 lat w jednym leśnictwie, życzliwe koleżanki i dobrzy koledzy, jest dobrze i życzę wszystkim aby współpraca układała się tak jak u nas. Tu  chciałbym zacytować pana ANDRZEJA GRZYWACZA: ,,Zamknijmy oczy i pomyślmy; las ... przywołamy wtedy oczyma wyobraźni jakiś, swój las, las z czasów dzieciństwa, młodości... Dla mieszczucha może to być las z ostatnich wakacji, za którym tęsknić będzie przez cały długi rok , dla mieszkańca wsi ten najbliższy lasek za drogą czy łąką, gdzie zna się niemal każde drzewo i każdą

polankę, dla leśnika podległy mu obszar, a w nim szkółka, oddziały, wydzielenia. Każdy jest inny, ma swoje niepowtarzalne piękno".

 

                                                  

Lipczynek

Jerzy Żeromski
602 400 509

Lipczynek 1
77-320 Przechlewo

Na zdjęciu leśniczy Jerzy Żeromski (po lewej stronie) i podleśniczy Andrzej Dyngosz przy pracy w terenie.

 

 

Fotografia przedstawia Jezioro Lipczyno Wielkie. Z jeziora wypływa rzeka Lipczynka, która stanowi malowniczy dopływ rzeki Brdy. Jezioro zajmuje obszar 155 ha z największą głębokością 29,7 m. Wzdłuż brzegu urokliwe leśne ostępy. Jezioro bogate w ryby między innymi: szczupak, okoń, lin, węgorz, płoć, sielawa.

 

Ośrodek wypoczynkowy przy Jeziorze Lipczyno Wielkie. Powstał w latach 70-tych XX w.. Prężnie działał do lat 90-tych. Obecnie chyli się ku upadkowi.

 

Na wyżej przedstawionych zdjęciach fragmenty linii kolejowej Człuchów - Miastko, powstałej na początku XX w., przebiegającej także przez Leśnictwo Lipczynek. Głównie linią tą odbywał się transport drewna do zakładów przerobu. Służyła też do transportu drewna przetworzonego w tartakach w Nowej Wsi i Bielsku. Przy trakcji kolejowej istniały także składnice drewna: w Sąpolnie, Nowej Brdzie, Bielsku. Linia kolejowa została zlikwidowana w latach 90-tych XX w.

 

Na zdjęciu Jezioro Łabędzie położone w centrum Leśnictwa Lipczynek. Wokół jeziora cenne siedliska przyrodnicze boru mieszanego bagiennego stanowiące ostoje różnorodności biologicznej. Całość tworzy bardzo malowniczy krajobraz. Jezioro stanowi własność prywatną.

 

Fragment rzeki Brdy przebiegającej przez Leśnictwo Lipczynek i stanowiącej północną granicę leśnictwa. W okresie wiosenno-letnim jest miejscem licznych spływów kajakowych. Rzeka stanowi także schronienie dla licznie występującej populacji bobra europejskiego - ślady żerowania bobra widoczne na zdjęciu.

 

W leśnictwie występują siedliska torfowe (około 10% powierzchni leśnictwa). Torfowiska są charakterystycznym składnikiem wilgotnego klimatu umiarkowanego i chłodnego. Powstają z reguły na podłożu trudno przepuszczalnym, a więc tam gdzie są zbiorniki wodne. Są porośnięte przez liczne zbiorowiska roślin bagiennych i łąkowych, których obumarłe szczątki ulegają stopniowo przekształceniu w torf. Na zdjęciu torfowisko wysokie (ombrofilne) z rosnącymi w skrajnych warunkach sosnami liczącymi sobie 167 lat. Torfowiska wysokie powstają w zbiornikach bezodpływowych pod wpływem nieruchliwych i ubogich w sole mineralne wód opadowych. Sprzyja im więc wilgotny klimat z wysokimi opadami w ciągu roku. Charakteryzuje je skrajne ubóstwo siedlisk i odpowiadający im szczególny skład florystyczny. Mogą tu egzystować tylko najmniej wymagające rośliny. Charakterystyczny jest zespół roślinny mszar kępowo-dolinkowy, zbudowany głównie z mchów torfowców, na kępach których rosną krzewinki: bagno zwyczajne, borówka bagienna, bażyna czarna, wełnianka pochwowata czy też płożąca się żurawina błotna.

 

Na terenie Leśnictwa Lipczynek gospodarują dwa koła łowieckie: Koło Łowieckie "Głuszec" oraz Koło Łowieckie "Lasy Warszawa". Na zdjęciu urządzenia łowieckie wraz z pasem zaporowym.

Nowa Wieś

Władysław Popis
602 400 511

Nowa Wies 56 G
77-320 Przechlewo

Władysław Popis L-czy L-ctwa Nowa Wieś

 

L-ctwo Nowa Wieś leży w południowej części N-ctwa Niedźwiady. Cechą charakterystyczną jest duże rozdrobnienie kompleksów leśnych (jest ich 19) a także zasięg administracyjny ponad 5 tys ha.

 

 

Znaczną część L-ctwa stanowią lasy założone na gruntach porolnych, zalesionych głównie w latach 60. Wymagają one większej uwagi ze względu na występowanie huby korzeniowej a także przypłaszczka granatka. Powstające luki dolesiane są głównie dębem i bukiem.

 

Duża ilość wiosek w zasięgu L-ctwa powoduje ogromne zainteresowanie miejscowej ludności pozyskaniem drewna opałowego w ramach samowyrobu. W okresie jesienno-zimowym częstym widokiem są stosy zabezpieczone przed przemakaniem folią jak na zdjęciu.

 

Plantacja nasienna sosny pospolitej, która została założona jako pierwsza na terenie RDLP w Szczecinku.

 

  

Rezerwat przyrody Jezioro Krasne - jest malowniczym jeziorem lobeliowym z bardzo dobrze zachowaną populacją elismy wodnej, lobelii jeziornej i poryblina jeziornego.

 

  

Przepływająca rzeka Lipczynka, a także ciek wodny ,,Kanał Nowa Wieś" stwarzają dogodne warunki do bytowania bobrom.

 

  

W pobliżu rzeki można się natknąć na wyjątkowe okazy dębów, tak jak ten na zdjęciu, którego obwód wynosi 430cm.

 

Szukasz ciszy i spokoju – zapraszam do odwiedzenia lasów mojego leśnictwa. 

Przechlewko

Maciej Horała
602 400 503

Przechlewko 1
77-320 Przechlewo

 

Od lewej leśniczy Maciej Horała w towarzystwie emerytowanego leśniczego Tadeusza Dorszyńskiego

 

 

Emerytowany Leśniczy Leśnictwa Przechlewko Tadeusz Dorszyński.

 

Myśliwy oraz hodowca posokowców. Realizując swoją łowiecką pasję był również prekursorem przywrócenia głuszca na te tereny. Przy współudziale Okręgowej Rady Łowieckiej w Słupsku oraz Nadleśnictwa Niedźwiady na zapleczu leśniczówki zbudowane zostały woliery dla ptaków. W 1991 roku sprowadzono ze Szwecji 2 koguty i 4 kury głuszca. Występujące tu kiedyś głuszce były przedmiotem chluby tutejszych leśników i myśliwych. Niestety mimo usilnych prób i wysiłków introdukcja tego wspaniałego kuraka nie udała się.

 
 

Powiodły się natomiast próby z muflonem. Zwierzę to kojarzone z terenami górskimi znalazło na tutejszym terenie wspaniałe warunki do swego rozwoju. Było to możliwe dzięki głębokiemu zaangażowaniu Łowczego Koła Łowieckiego Głuszec – Pawła Friese oraz Prezesa Tadeusza Dorszyńskiego. Sprowadzając tu w 1991 roku pierwsze tryki i owce nikt nie przypuszczał, że w tak krótkim czasie zdołają się przystosować do nowych warunków bytowania. Niestety na dzień dzisiejszy muflonów w Przechlewku już nie spotkamy. Populacja nie przetrwała, zwierzęta prawdopodobnie zostały wytrzebione i przegonione przez wilki, które zadomowiły się tu na dobre.

    

A wszystko to w cieniu Leśniczówki Przechlewko, gdzie już w drugim pokoleniu leśników gospodaruje Pan Tadeusz Dorszyński. Gospodarstwa oczywiście strzegą psy, a w domu krząta się gospodyni, Pani Brygida. Szczególną troską otoczona jest kancelaria. Jej wystrój, niczym sprzed stu lat, urzeka niepowtarzalnym klimatem i pięknem. Jedynie rejestrator leśniczego i telefon komórkowy świadczą, że to codzienne miejsce pracy leśniczego.

  

Wśród natłoku codziennych obowiązków Pan Tadeusz zawsze znajdzie czas dla odwiedzających to Centrum Edukacyjne gości. Na spotkaniach z uczniami potrafi sugestywnie wprowadzić wszystkich w leśny świat. Przedstawić jego zależności, a przy okazji zawołać dzika i podrapać go po grzbiecie. Ale czy mogło by być inaczej, jeśli się mieszka w takim miejscu.

 

Zapraszamy do obejrzenia filmu zrealizowanego zimą 2010 r. w Leśnictwie Przechlewko.

 

 

 

 

 

 

 

Lisewo

Andrzej Jonasz
602 400 514

Lisewo 14 A
77-320 Przechlewo

W Lisewie mieszkam od urodzenia, ojciec przez 34 lata pracował tu na stanowisku leśniczego.

 

W pamięci pozostały mi odgłosy z dzieciństwa, które budziły mnie niejednego ranka, był to warkot ciągników Ursus C451, które swoim charakterystycznym i niepowtarzalnym dźwiękiem awizowały przyjazd pracowników OTL-u do zrywki lub wywozu drewna.

 

  

Leśnictwo przejąłem po ojcu w roku 1994

 

Historia leśnego rodu Jonaszów została przedstawiona w "Lesie Polskim" (artykuł można ściągnąć po kliknięciu powyższego zdjęcia).

 

    

Ewenementem jest ilość jezior znajdująca się w zasięgu administracyjnym leśnictwa, jest ich 11. Wszystkie bardzo urokliwe i przepięknie położone  a ponadto leśnictwo jest przedzielone malowniczą Brdą.

 

    

Właśnie wzdłuż rzeki Brdy i nad jeziorami znajdują się najżyźniejsze i najciekawsze przyrodniczo siedliska z udziałem buka i dęba.

 

Taka specyfika determinuje charakter pracy w leśnictwie Lisewo, gdzie użytkowanie rębne prowadzone jest głównie rębniami złożonymi a drzewostany sosnowe i brzozowe na siedliskach lasowych wymagają przebudowy.

Łękinia

Ewelina Cupa
600 804 552

Żołna 2/1
77-320 Przechlewo

Od 2009r. leśniczym w Leśnictwie Łękinia jest Bernard Szypryt. Od 1980 r. związany zawodowo z lasami Nadleśnictwa Niedźwiady. Pracę rozpoczynał w leśnictwie Żołna u leśniczego Emanuela Jankowskiego, zastępując odchodzącego na emeryturę swojego ojca Feliksa Szypryta- gajowego.

 

Od lewej: Bernard Szypryt, Antoni Świostek- naczelnik wydziału kadr GDLP  oraz leśniczy Emanuel Jankowski

 

Pan Feliks zaczął pracę jako gajowy zaraz po drugiej wojnie i przepracował na swoim stanowisku do 1980 r. przekazując pałeczkę synowi Benkowi.

 

  

Gajowy Feliks Szypryt wraz z zięciem Alfonsem.

 

Wielką pasją leśniczego Benka Szypryta jest łowiectwo. Godzinami można słuchać jego opowieści o ogromnym odyńcu, chowającym się w szuwarach czy chmarze byków bezszelestnie przeciskających się przez drągowinę sosnową.

Jego drugim bakcylem jest zamiłowanie do rolnictwa. Wraz z małżonką Panią Bożenką prowadzą gospodarstwo rolne. Chów bydła oraz uprawa gruntów ornych sprawia mu ogromną frajdę. Wsiadając na swój ciągnik zapomina o całym, otaczającym go świecie.

 

We wrześniu 2013r. do obsady Leśnictwa Łękinia dołączyła Ewelina Magdalena Cupa- podleśniczy. Pracująca w Nadleśnictwie Niedźwiady od marca 2008r.

 

  

Zamiłowanie do pracy leśnika wyniosła z domu rodzinnego, które ojciec Mieczysław wpajał jej od najmłodszych lat. Pani Ewelina jest trzecim pokoleniem leśników w rodzinie, oprócz taty w Lasach Państwowych pracował również jej dziadek Kazimierz- gajowy, a następnie sekretarz nadleśnictwa.

Ojciec zaraził ją również pasją łowiecką oraz zamiłowaniem do wędkarstwa morskiego.

 

Wspólne zainteresowania i troska o trwałość lasu wyniesiona z dzieciństwa pozwala na stworzenie pozytywnej atmosfery w pracy. Atmosfery, przy której cotygodniowa odprawa poniedziałkowa z ustaleniem rozmiaru zadań staje się przyjemnym początkiem kolejnego tygodnia pracy. Tygodnia rozpoczętego przy kubku gorącej „małej czarnej" z obowiązkowym deserem- dużą dozą obustronnych relacji z polowań weekendowych.

 

  

Leśnictwo Łękinia w obecnej formie ukształtowało się w 2003r. przejmując tereny byłego Leśnictwa Wrzosy. W 2013 r. przejęło kilka oddziałów sąsiadujących z gruntami wsi Koczała od Leśnictwa Bielsko. Obecna powierzchnia leśnictwa wynosi 1635,60 ha.

 

Obszar podległy leśnictwu jest typowym przykładem drzewostanów sosnowych rosnących na gruntach porolnych. Drżącym na samą myśl o trzech głównych złoczyńcach, jakimi są: chrząszcz z rodziny bogatkowatych- przypłaszczek granatek oraz grzyby uszkadzające korzenie: opieńkowa zgnilizna korzenia oraz huba korzeniowa.

 

  

 

Osłabione przez grzyby korzenie poddają się nierównej walce z silnymi podmuchami wiatru, które powodują ich wywracanie się. Proces ten sprzyja powstawaniu licznych wywrotów oraz złomów- te nieuprzątnięte w czas stają się tykającą bombą biologiczną, zwabiającą całą rzeszę szkodników owadzich zasiedlających osłabione drzewa i powodujących ich zamieranie.

 

  

Dodatkowym obciążeniem w leśnictwie jest gospodarowanie w młodnikach zajmujących ¼ powierzchni całego leśnictwa, powstałych w skutek zalesienia 300 ha gruntów porolnych. Cały ten kompleks młodego pokolenia lasu stanowi poligon doświadczalny, gdzie są testowane różne warianty przygotowania gleby i składu gatunkowego.

Głównym gatunkiem lasotwórczym jest sosna zwyczajna.  Latem oraz jesienią, dzięki jej udziałowi, lasy wzbogacają się o mnóstwo grzybów.

 

  

Po mimo trudności występujących na co dzień w Naszej pracy znajdujemy liczne powody do zadowolenia. Z nieustanną troską przebudowujemy strukturę drzewostanów z jednogatunkowych borów sosnowych na stabilniejsze drzewostany wielogatunkowe, wprowadzając sukcesywnie min. buka zwyczajnego i dęba bezszypułkowego.

Na terenie leśnictwa znajdują się dwa jeziora: Łękińskie oraz Przyłękińskie. Jeziora te połączone są Kanałem Łękińskim, na którym w 2000r. został sztucznie wybudowany zbiornik retencyjny.

 

  

 

Bielsko

Grzegorz Babula
602 429 370

Załęże 23
77-220 Koczała

 

Leśniczy Grzegorz Babula (z prawej strony) urzęduje w leśnictwie

Bielsko  wspólnie z podleśniczym Dawidem Krauze od 2015 r.

 

 

W leśnictwie Bielsko około 2/3 pow. zajmują grunty porolne. Praca w tej części leśnictwa skupia się głównie na walce z chorobami i szkodnikami nękającymi lite sośniny. Na zdjęciu powyżej samica brudnicy mniszki.

 

 

Sytuacja zmienia się po przekroczeniu rzeki Kuśni - tu dominują drzewostany na gruntach leśnych. Charakter pracy jest bardziej ustabilizowany a urozmaicona przyroda pozwala na oderwanie się od monotonii.

 

 

Śródleśne, jedyne w leśnictwie jezioro. Legenda głosi, że w jeziorze występuje podwójne dno, które skrywa nieodkryte jeszcze tajemnice.

 

Rudka

Grzegorz Majkowski
602 400 517

Żukowo 1
77-220 Koczała


 

Od 2014 roku funkcję leśniczego leśnictwa Rudka pełni Grzegorz Majkowski, który godnie kontynuuje pracę swoich poprzedników, którymi byli:

  • Kostecki Justyn 1948 – 1952 r.

  • Wantke Witold 1952 – 1955 r.

  • Młodzik Jerzy 1958 – 1959 r.

  • Mrotek Stanisław 1960 r.

  • Finke Stanisław do 1962 r.

  • Wojciechowicz Władysław od 1962 r.

  • Ławrynowicz Stanisław 1968 – 1987 r.

  • Frąckowski Włodzimierz, który na stanowisku leśniczego w leśnictwie Rudka przepracował ponad 26 lat. Funkcję leśniczego łączył z pasją jaką było rzeźbiarstwo. Jego prace można zobaczyć  na terenie całego kraju. Podsumowując twórczość artystyczną a także jej wkład  w rozwój powiatu Starosta Człuchowski, w roku 2002, wpisał go do honorowej księgi „Zasłużonych dla powiatu człuchowskiego".

Śp. leśniczy Włodek Frąckowski.

 

W prowadzeniu leśnictwa pomaga podleśniczy Rafał Ignalski (na zdjęciu kontroluje szeliniaka na uprawie sosnowej).

 

 

Największą pasją leśniczego Grzegorza Majkowskiego jest myślistwo. Zamiłowanie to rozwija od wielu lat na terenie Obrębu Rudawa. Gospodaruje tu koło łowieckie „Oszczep", w którym pełni funkcję wicełowczego.

 

Leśniczy z upolowanym odyńcem.

 

Powierzchnia leśnictwa Rudka wynosi 1652,50 ha . Sosna zwyczajna jest podstawowym gatunkiem występującym na tym terenie.

W obszarze leśnictwa znajduje się Jezioro Przyłękińskie i Jezioro Płociczno oraz rzeka Kuśnia.

W okresie wakacyjnym odbywają się tu spływy kajakowe. Las przyciąga również wielu miłośników grzybów i zbieraczy jagód.

 

W pobliżu leśniczówki znajduje się Jezioro Płociczno. Latem jest to idealne miejsce odpoczynku. Nad jego brzegiem zarówno okoliczni mieszkańcy, jak i przyjezdni chętnie spędzają czas.

 

Mimo uciążliwej drogi dojazdowej, która mogłaby odstraszyć nawet największych miłośników przyrody, odwiedzają nas nietypowi goście. Ten, przedstawiony na poniższym zdjęciu zagraniczny przybysz, dostał przydomek „Julian" i spędził z nami blisko dwa tygodnie.

 

Szop pracz – niecodzienny gość w leśnictwie Rudka.

 

Otoczenie lasów, pięknego jeziora i szeroko rozumianej natury, sprawia, iż miejsce to jest szczególnie przyjazne. Cisza, spokój oczarowują wszystkich, którzy znaleźli się w tej okolicy. Każdy kto potrzebowałby chwili wytchnienia, zapewne znajdzie je właśnie tutaj. Nie sposób wymienić wszystkich walorów tego miejsca, trudno je również opisać.

Czas płynie tu wolniej, a życie różni się od tego, które prowadzi się w większych miejscowościach. Spora odległość od innych domostw sprawia, iż człowiek czuje się tutaj jak na końcu świata, jednak jest to jeden z piękniejszych końców świata jakie widziały ludzkie oczy…

 

Knieja

Dariusz Dziobko
602 400 518

Knieja 3
77-304 Rzeczenica

Leśnictwo Knieja utworzone zostało w 1973 roku. Pierwszym jej „gospodarzem" był Józef Drzewiecki, którego w roku 1984 zastąpił Józef Polachowski a następnie Lucjan Olszewski (1987-2013), który najdłużej sprawował pieczę nad tymi lasami.

Obecnie na Kniei gospodarzą leśniczy Dariusz Dziobko oraz podleśniczy Bartosz Mazur.

 

  

Dariusz Dziobko – leśniczy leśnictwa Knieja.

 

  

…bo las może zmęczyć każde auto… ale prawdziwego leśnika i jego pasji nie uda mu się pokonać ;)

Na zdjęciu Bartosz Mazur – podleśniczy leśnictwa Knieja.

 

 

Knieja jest typowym leśnictwem powstałym na gruntach porolnych borykającym się z systematycznie nękającym je owadem – przypłaszczkiem granatkiem (Phaenops cyaneus), który pośród rozległych, niemalże jednowiekowych monokultur sosnowych czuje się jak przysłowiowa „ryba w wodzie" i nastręcza sporo problemów w jego zwalczaniu. 

 

  

Podstawowym gatunkiem lasotwórczym jest oczywiście poczciwa sosna zwyczajna (Pinus sylvestris).

 

 

Sosnowy las w zimowej szacie.

 

    

Oprócz sosny wymierne, choć marginalne znaczenie ma również brzoza brodawkowata.

 

W codziennej, mocno absorbującej pracy, spotykają nas najróżniejsze, niejednokrotnie niebezpieczne sytuacje i „niespodzianki", od rozkojarzenia operatorów pilarek i wszelakiego typu maszyn wielooperacyjnych, po „zapatrzenie" się kierowców ciężarówek ;)

 

  

Cała sytuacja sprowadziła się do dużej ilości śmiechu i żartów. No... może za wyjątkiem samego kierowcy, któremu nie było do śmiechu. Zwłaszcza z uwagi na blisko 30-letni staż ;-)

 

W codziennej gonitwie i rozgorączkowanym świecie warto jest znaleźć choć chwilę na to, aby przystanąć i rozejrzeć się wokół. Przecież tyle pięknych miejsc jest dookoła nas. Nawet na tak „jednolitym" leśnictwie jakim jest Knieja, na którym rośnie „sama" sosna, baczny obserwator jest w stanie dostrzec wiele miłych aspektów. Wystarczy przystanąć na moment aby ująć tę jakże ulotną i zarazem historyczną już chwilę...

 

Kierując się myślą, że jedno zdjęcie potrafi powiedzieć więcej niż milion słów zapraszam na krótką fotopodróż po terenie leśnictwa Knieja.

Uroczysko

Jacek Rudnik
602 400 510

Suszka 2
77-320 Przechlewo

 

 

Od lewej strony leśniczy leśnictwa Uroczysko Jacek Rudnik oraz emerytowany leśniczy Tadeusz Płaszewski

 

Emerytowany Leśniczy Tadeusz Płaszczewski.

 

W leśnictwie Uroczysko gro czasu pochłaniają prace związane z pozyskaniem i wywozem drewna. Jednak leśniczy chętnie angażuje się w prace hodowlane i badawcze, czego przykładem jest założona tu w 2011r. powierzchnia badawcza.

W 2015 r  Instytut Badawczy Leśnictwa założył w Leśnictwie Uroczysko kolejną powierzchnię do testowania jakości naszych sosen.

 

 

 

Posadzono drzewka pochodzące z Gdańsko – Szczecineckiego regionu testowania.

 

Leśniczy, równie dobrze jak o swój las, dba o leśniczówkę i jej otoczenie, które od wiosny do jesieni jest kolorowe od kwiatów.

 

 

Leśnictwo Uroczysko jest położone w centrum Nadleśnictwa Niedźwiady. Jego regularny kształt oraz stanowiące granice drogi asfaltowe ułatwiają prowadzenie gospodarki leśnej.

 

 

Większość obszaru porastają iglaste bory pełniące głównie cele gospodarcze, jednak zgodnie z nazwą występują tu prawdziwe leśne uroczyska.

 

Rzeka Ruda - dzieli leśnictwo Uroczysko na dwie nierówne części.

 

Krajobraz został urozmaicony przez budowę zbiornika retencyjnego.

 

W miejscowości Suszka znajduje się pomnik przyrody – okazały dąb, który na cześć byłego dyrektora Zygmunta Kaczmarka otrzymał imię: „ZYGMUNT".

 

 

W jego cieniu odsłonięto w 2011 roku pamiątkowy kamień.

 

 

 

Głuszec

Dawid Krauze
698 651 316

Wisnica 2
77-320 Przechlewo

 

 

Leśnictwo Głuszec, swoją powojenną historię rozpoczęło w Nadleśnictwie Rudawa. Pierwszy leśniczy Anatol Cytowicz nie miał łatwego startu – raporty oceniały stan leśnictwa: leśniczówka zniszczona w 50%, zabudowanie gospodarcze w 70%. Pokolenie to jednak wykazało się ogromną determinacją w podnoszeniu kraju ze zgliszcz. Pierwszy leśniczy urzędował w latach 1947 – 1964. To długi 17 – letni czas zmagania się z warunkami bytowymi, organizowaniem ludzi do pracy i urządzaniem podległych lasów.

Następnie gospodarzem leśnictwa Głuszec został Józef Drzewiecki, który kolejne 19 lat rozbudowywał gospodarkę w rudawskich lasach.

 

 

Warunki pracy coraz bardziej się poprawiały, leśniczówka i budynki gospodarcze z biegiem lat zostały wyremontowane. Rowery zamieniono na motocykle.

 

 

Od roku 1987 funkcję leśniczego pełnił Andrzej Gackowski. Razem z żoną Anną i córkami zadomowili się na długie lata w leśnictwie Głuszec, które w pewnym okresie zmieniło nazwę na leśnictwo Sporysz.

 

Warunki pracy w ówczesnych czasach nie rozpieszczały leśnych rodzin. Położenie daleko od cywilizacji miało swoje dobre strony, jednak często cierpiały dzieci, które w przypadku rodziny Państwa Gackowskich dojeżdżały do szkoły rowerami.

 

 

Leśnictwo Głuszec może pochwalić się dużą rozmaitością biologiczną, która wynika głównie z zmagazynowanych zasobów wodnych. Przemierzając tutejsze lasy łatwo trafić na leśne torfowiska, podmokłe łąki, niedostępne bagna. Szczególnie interesujący pod tym względem jest rezerwat „Bocheńskie Błoto", który w ostatnim czasie wymaga ochrony czynnej.

 

Pracownicy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska wraz z leśniczym Jackiem Rudnikiem.

 

Próby usuwania trzciny z rezerwatu "Bocheńskie Błoto".

 

 

 

 

 

 

Gospodarstwo Nasienno- Szkółkarskie

Rafał Gwizdała
602 400 524

Niedźwiady
77-220 Koczała

Mówiąc o lasach Nadleśnictwa Niedźwiady nie można pominąć miejsca gdzie wszystko się zaczyna – Gospodarstwa Nasienno-Szkółkarskiego. Jest to królestwo Pana Rafała Gwizdały – leśniczego do spraw szkółkarstwa.

Tak leśniczy opisuje swoją codzienną pracę:

Najbardziej nie lubię tych chwil, gdy czekamy na przymrozek. Rury deszczowni pozłączane, termometry na miejscach, wszyscy czujnie śpią, a mnie trapi refleksja: jak radzili sobie moi poprzednicy? Za Piotrka Stasiukiewicza, ja jako podleśniczy deszczowałem, Wiesław Świątkowski trochę mroził, Pana Eugeniusza Manthej, wcześniejszego zastępcę i nauczyciela młodych leśników w Warcinie, praktycznie nie znałem.  Henryk Kulas był tu krótko - 2 lata, zaraz po swoim bracie Mieczysławie, który tworzył podwaliny tej szkółki. Często się zastanawiałem co, w 1979 roku kiedy powstawała Szkółka Zespolona Załęzie w Niedźwiadach, kierowało „założycielami" przy wyborze tego miejsca. Długość okresu wegetacyjnego 190 dni, porównywalnie jak w Suwałkach, czy długość okresu bezprzymrozkowego około 90 dni, ( Śnieżka około 62 dni)?

  

Na pewno na wybór miejsca  miał wpływ łatwy dostęp do wody z 15 ha Jeziora Rosko Duże oraz bliskość rąk do pracy w Załęziu, Bielsku, Koczale. Warto pamiętać, że jeszcze w końcówce lat 90-tych, kiedy szkółka wydawała ponad 7 mln szt. sadzonek, wiosną pracowało tu ponad 40 osób, a szkółkarz miał do pomocy nie ocenioną panią Marię Naumowicz. Zaczynaliśmy od 8 kwater i powierzchni produkcyjnej 5,80 ha, a dzisiaj produkujemy na powierzchni 8,31 ha, na 10 kwaterach. Do tego hodujemy sadzonki na potrzeby Nadleśnictw Trzebielino i Warcino na podstawie zawartych umów wieloletnich i zaspokajamy potrzeby odbiorców indywidualnych i innych, wydając rocznie w teren 3,5 mln zielonych istnień.

  

            Nie bez znaczenia są też warunki glebowe. Piaski luźne i piaski słabo gliniaste, to optimum technologiczne dla szkółki. Choćby lało i trzy dni, to i tak czwartego dnia można wchodzić z pielęgnacją. Inaczej było w Klosnowie u Zbyszka Krzemienia mojego pierwszego nauczyciela szkółkarstwa. Czteroletniego dęba czerwonego wyjmowało się stojąc po kolana w błocie.

  

            Z poprzednim zastępcą panem Januszem Szrederem zaczęliśmy proces „odbudowy" i przez 9 lat sukcesywnie szkółka została doposażona. Najpierw remont grodzeń i przejazdowej przechowalni sadzonek, potem system nawadniania namiotów foliowych,  modernizacja parku maszynowego, no i w końcu modernizacja systemu nawadniania szkółki. Będzie „Pan miał'' – mówił - nową wydajniejszą studnię,  w pełni automatyczny agregat, komputer nawodnieniowy, czujki temperaturowe, a stary zestaw pompowy  jako skansen dla wycieczek dzieciaków zostawimy. Tak powiedział – tak dzisiaj już jest.

  

            Szczególną dumą leśniczego Szkółkarza są mikoryzy na sadzonkach. Po utworzeniu nowej kwatery w 1990 roku – mówi Pan Rafał- pozostały zwały wykarczowanych pni i gałęzi, z którymi nie wiadomo co było robić. Postanowiliśmy je rozdrobnić i po wstępnym przekompostowaniu wprowadzić na kwatery. Na początku efekt był niewidoczny, ale wystarczyło zaprzestać w 2-3 roku zabiegów spulchniania, a owocniki: maślaków, podgrzybków, borowików pojawiały się jak po deszczu. Podczas oceny stanu mikoryz pracownicy Instytutu Dendrologii PAN w Kórniku z zachwytem podziwiali efekty tego prostego i skutecznego zabiegu.

  

            Czasami pracę na szkółce porównuję do pracy sapera. Wystarczy przegapić jeden ranek, a dorobek całego roku zostaje zmrożony na „tabakę". Dlatego zawsze z wielką ulgą spoglądam na wschód słońca nad szkółką, nie tak widowiskowy jak nad morzem , ale oznacza on, że pozostało już tylko 2-3 godziny deszczowania. Wygraliśmy, temperatura idzie do góry, można będzie się zająć „normalną pracą".